|
Niezależnie od kryzysu doszliśmy do granicy pewnej koncepcji rozwoju gospodarczego (prof. Jerzy Hausner)
|
|
Warning: include(./bannery.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /pismo/11-12_07_1.php on line 138
| |
|
| |
Samotny jak wynalazca
Wynalazca to człowiek bardzo spostrzegawczy, który zamiast wylewać dużo potu dąży do tego, by poprzez usprawnienie, czy wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, uzyskać maksymalny efekt, ułatwiający i upraszczający codzienne czynności - taką definicję rzuca Jan Sawosz, wynalazca z Bydgoszczy. Ma na swoim koncie ponad 300 pomysłów racjonalizatorskich
i 9 wynalazków.
- Pomysły racjonalizatorskie to proste usprawnienia maszyn czy procesów technologicznych, a wynalazki to urządzenia, które są wdrażane jako samoistne pomysły wspomagające rozwiązania produkcyjne - definiuje wynalazca istotę swojej działalności.
Swoją drogę zawodową zaczynał od stanowiska frezera. Ale już wtedy, zaraz po technikum, szybko zauważył, że interesuje go przede wszystkim wymyślanie nowych rozwiązań i realizowanie pomysłów ułatwiających pracę. 30 lat temu został autorem pierwszego wynalazku. Dostrzegł, że używany w fabryce pochłaniacz pyłu to urządzenie wyjątkowo archaiczne – mało funkcjonalne. Po wprowadzeniu zmian okazało się, że pochłaniacz o wiele lepiej wypełnia swoje zadania
i spełnia warunki wynalazku. Rozwiązanie zostało zgłoszone do urzędu patentowego.
Choć pomysły same przychodzą do głowy, jak twierdzi Jan Sawosz, to żeby je wprowadzić w życie, trzeba na to poświęcić dużo czasu. Na przykład, żeby poznać technologię obróbki drewna na tokarkach, zatrudnił się jako stolarz. Zdobył nawet tytuł mistrza.
- Po takiej dawce teorii i praktyki, wiedziałem już wszystko o procesie technologicznym,
a pomysły na nowe usprawnienia przychodziły z dużą łatwością - wspomina Jan Sawosz. - Trzeba się trochę napocić
w życiu, żeby wiedzieć o co chodzi.
Choć Jan Sawosz jest na rencie, to nie traci kontaktu z zawodem. Obecnie zajęty jest pisaniem programu na centrum obróbcze do wypalania blach. Interesuje go też sprawa przetwórstwa odpadów, przetwarzania tworzyw sztucznych. Jest konstruktorem automatu do skupu opakowań aluminiowych po napojach i piwie. Jednorazowo aparat przyjmuje do 5000 puszek, wydaje także resztę. Podobne automaty działają w krajach zachodnich, ale dla polskiego rynku są za drogie. Rozwiązanie Jana Sawosza zostało zgłoszone do urzędu patentowego, a urządzenie czeka na wdrożenie do produkcji.
- Trzeba mieć w sobie zacięcie - mówi Jan Sawosz. - Na tym cierpi rodzina, bo człowiek odcięty jest od codziennych problemów życiowych, gdy pochłonie go tworzenie. Zamyka się w sobie, jest nieobecny. Często nie ma go w domu, bo jeździ, podgląda inne rozwiązania. Niekiedy jest więcej samotnikiem niż domownikiem.
Ale od czasu do czasu i wynalazca znajduje czas także dla domu i - na ile czas mu pozwala - wymyśla drobne usprawnienia. Jan Sawosz ma dobry kontakt z młodymi ludźmi, którzy kończą studia i zaczynają zawodowe kariery. Uważa, że młodzi są bardzo dobrze przygotowani teoretycznie, ale brakuje im praktyki. Ich przygotowanie zawodowe nie jest poparte pracami i ćwiczeniami warsztatowymi.
- Studenci nie mają zbyt wielu okazji, żeby pobrudzić ręce przy obrabiarce, maszynie - mówi wynalazca. - To jest ważne, żeby mieć kontakt podczas nauki z oryginalnymi urządzeniami technicznymi, stosowanymi w fabrykach. Kiedyś były praktykowane staże zawodowe. Szkoda, że z nich zrezygnowano. Mimo wielu zajęć, jako konstruktor mógłbym uczestniczyć w niejednym, ciekawym, zespołowym lub indywidualnym projekcie - dodaje Jan Sawosz.
|
|