Ze Zbigniewem Nadstawskim, prezesem zarządu firmy FAMOT Pleszew S.A.
rozmawia Zbigniew Borowski
Podczas rozmowy z nami po targach w Poznaniu zapraszał Pan na otwarcie nowej siedziby firmy i nowej hali produkcyjnej. Jak widzimy, udało się dotrzymać terminów.
- Wszystko odbyło się tak, jak sobie zaplanowaliśmy. 23 października 2007 roku pokazaliśmy naszym gościom z kraju i zagranicy nowe centrum technologiczne, w którym prezentujemy nasze obrabiarki. Tu będziemy pokazywać ich możliwości oraz szkolić technologów i operatorów naszych klientów.
Na uroczystość przyjechało wielu znakomitych menedżerów. Czyżby Pleszew stawał się stolicą polskich obrabiarek?
- Dziękujemy wszystkim bardzo za odwiedziny w tak uroczystym i ważnym dla nas dniu. Ale muszę też podkreślić, że wizyty oficjalne i robocze to dla nas codzienność. Każdego dnia mamy bardzo dużo gości, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda produkcja obrabiarek w Polsce lub też odbierają zamówione obrabiarki.
W dniu inaugurującym funkcjonowanie firmy w nowych warunkach warto porozmawiać o najbliższych planach
i zamierzeniach.
- Naszym kolejnym celem jest utworzenie zespołu konstruktorów, który tutaj w Pleszewie będzie w stanie projektować nie tylko nowe obrabiarki, ale proponować nowe rozwiązania konstrukcyjne, będące krokiem do przodu technologii i techniki obróbki skrawaniem. W tej chwili zespół konstruktorów składa się z 20 osób. To niewiele w porównaniu z zespołami z niemieckich zakładów, gdzie utworzono kilkusetosobowe grupy. Zależy nam, aby takie zespoły miały naturalne zaplecze w szkołach technicznych. Ich absolwenci o największym potencjale twórczym mogliby być następnie zatrudniani w naszej firmie.
Na rynku pracy brakuje fachowców. Jak Pan sobie radzi z tym problemem?
- Jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji, że dzięki bardzo dobrej współpracy z Zespołem Szkół Mechanicznych w Pleszewie udaje nam się przekonywać jej uczniów i absolwentów do tego, żeby zainwestowali w swoją przyszłość i związali się z naszą firmą. FAMOT daje ogromne możliwości rozwoju ze względu na to, że koncern GILDEMEISTER, właściciel FAMOT-u, produkuje obrabiarki w czterech krajach
i jedenastu zakładach produkcyjnych. Nasi pracownicy mają wiele możliwości awansu i zrobienia kariery pod warunkiem posiadania odpowiedniej wiedzy technicznej i znajomości języków. Niewiele firm jest
w stanie zaoferować takie perspektywy zawodowej kariery.
Ma Pan bezpośredni kontakt z podobnymi jak FAMOT firmami na całym świecie. Dostrzega Pan znaczące różnice w sposobie podejścia do produkcji, do strategicznych celów?
- Są różnice pozytywne, na naszą korzyść i takie, które wymagają poprawy. Moim zdaniem, kiedy ludziom da się porównywalne narzędzia i warunki pracy to podstawą sukcesu firmy jest rozumienie jakości i wydajności. Obrabiarki produkowane w Pleszewie w niczym nie ustępują obrabiarkom produkowanym w najlepszych firmach obrabiarkowych na świecie.